Czy łysienie jest złe?

Dbaj o włosy

Dzisiejszy wpis dotyka sprawy ważnej, ale nie będzie do końca poważny. Cały czas przecież nie można być, prawda?:) Nie da się ukryć, że temat łysienia, podejścia ludzi do osób, które się z tym problemem zmagają, ale i ich własne odczucia, jest szeroki. Ma wiele aspektów i nawet nie mam zamiaru podnosić wszystkich z nich. Nawet pewnie nie odpowiemy sobie na pytanie czy lepiej mieć włosy, czy nie.

Łysy lepszy w alkowie?

To chyba jeden z bardziej trafiających do mężczyzn argumentów za tym, że nie przejmować się utratą włosów. Funkcjonuje obiegowa opinia, że łysi są zdecydowanie lepsi w łóżku. U podstaw tego stwierdzenia leży przekonanie, że tacy panowie mają wyższy poziom testosteronu. Bez wątpienia to od niego zależą funkcje seksualne mężczyzn. Mowa tutaj między innymi o popędzie, erekcji itd. Coś w tym oczywiście jest, ale czy to od razu oznacza, że jest z jakiegoś powodu lepszy?;) To zostawiam pod rozwagę. Z tym testosteronem i łysieniem też trzeba uważać. Znaczy wymaga to pewnego uściślenia. Najczęściej występującym typem utraty włosów przez mężczyzn jest łysienie androgenowe. Nie tyle powodem jest nadmiar męskich hormonów, co nadwrażliwość organizmu na aktywną formę testosteronu, czyli dihydrotestosteron. To ten ostatni powoduje najpierw osłabienie włosów, potem – można powiedzieć – dezaktywację mieszków. Skutki wszyscy widzimy na głowie.

Jak postrzegani są łysi

To pytanie złożone. Najlepiej moim zdaniem pewne stereotypy pokazać można na podstawie… filmów. Z jednej strony mamy postacie lekko (lub bardziej) łysiejących. Często to osoby samotne, bez większych sukcesów, a do tego „wycofane” społecznie. Nierzadko jest to efektem zaniżonej samooceny. Oczywiście można się też spotkać z pewnym – zwykle komediowym – zniekształceniem takiego postrzegania. Mimo, że ktoś „nie wygląda”, a do tego łysieje, to jest królem życia. Z drugiej strony mamy bohaterów w stylu nieśmiertelnego Johna Mc Clane ze “Szklanej Pułapki granego oczywiście przez Bruce’a Willisa, który raczej jest zaprzeczeniem wyżej opisanej sytuacji. Mamy więc faceta z jajami, które zdecydowanie działa. Automatycznie wzrasta też jego atrakcyjność. I to w zasadzie chcę Wam tutaj przekazać. Wiele zależy od naszego nastawienia. Z jednej strony ysienie to problem. Można  jednak się do niego przyzwyczaić. Przy tym być atrakcyjnym w każdym tego słowa rozumieniu. Z drugiej strony, jeśli pewniej czujemy się z włosami, to dlaczego o nie walczyć. To nasz wybór.

Nikt nas do tego nie zmusza. I to jest myślę istota sprawy. Sami podejmujemy decyzję, czy w jakiś sposób będziemy z tym naszym łysieniem walczyć. Dotyczy to również wyboru metod. Oczywiście warto się w tej materii posiłkować też zdaniem innych. Dobrze mieć jednak na uwadze, że nie zawsze dany sposób sprawdzi się w naszym przypadku. Może mieć też ograniczone działanie. I to właściwie wszystko co chciałem dzisiaj napisać. Chociaż w zasadzie miało być jeszcze o samoocenie i postrzeganiu problemu, ale to może następnym razem.

Dodaj komentarz