Walka z łysieniem, a problemy w łóżku

Leczenie łysienia

Sprawa delikatna dla panów, ale też nie można udawać, że problem nie istnieje. Opisanie go „kiełkowało mi” w głowie już od pewnego czasu. Kroplą, któr„wydrążyła skałę” są badania prowadzone przez Post-Finasteride Syndrome Foundation. A w zasadzie to chodzi o kolejne informacje na ich temat. Wspomniana fundacja zajmuje się tą tematyką już przez pewien czas.

sypi

Finasteryd a łysienie

Zaczniemy od przestawienia naszego dzisiejszego bohatera i jednocześnie głównego obwinianego o problemy łóżkowe mogące wystąpić przy leczeniu łysienia. Sprawa jest jednak nieco bardziej skomplikowana, o czym potem. Finasteryd to organiczny związek chemiczny zaliczany do grupy steroidów. Należy do grupy inhibitorów enzymu 5-alfa-reduktaza. Czym jest ten ostatni? Jego zadaniem w organizmie jest przekształcanie testosteronu w aktywna formę, czyli DHT. I można powiedzieć, że jesteśmy w dom. To przecież właśnie dihydrotestosteron uznawany jest za głównego winowajcę łysienia (to uproszczona wersja, ale przyjmijmy ją na tę chwile za obowiazująca). Słowo inhibitor w tym wypadku oznacza związek chemiczny, którego zadaniem jest powstrzymanie lub spowolnienie danej reakcji.

Poczatkowo finasteryd stosowany był jako lek przy łagodnym przeroście prostaty. Potem zaczęto go wykorzystywać jako rozwiązanie na łysienie. Zwolennicy przekonują, że to jedyny, skuteczny sposób na łysienie. Na pewno warte podkreślenia jest to, że jego przyjmowanie powinno odbywać się pod ścisłą kontrolą lekarza. Ba, wcześniej konieczne są badania, które wskażą, czy w ogóle można go stosować. Ustalona jest konkrenta dawka, która „nie podlega negocjacjom”.

W czym problem?

Ano w tym, że brakuje rzetelnych informacji na temat możliwych skutków ubocznych. Znaczy one są, ale do końca nie pokazują skalę problemu. Zresztą badania na ten temat też są różne, zwłaszcza, jeśli chodzi o występowanie skutków ubocznych. Najczęściej podaje się, że z ich powodu cierpi 1% leczonych. W tej grupie mogą one się pojawić. Z drugiej strony, ostatnio natknąłem się na stronie pulsmedycyny tekst o tym, że naukowcy z Northwestern University przestrzegają, że w kwestii dysfunkcji seksualnych dotychczasowe badania, powiedzmy że nie do końca rzetelnie o nich mówiły.

Wspomniana przeze mnie fundacja również podnosi ten argument, Twierdza, że z 34 badań klinicznych, które były przeprowadzone właśnie na finasterydzie, żadne nie podają w sposób rzetelny tematu skutków ubocznych.

No dobra, a jakie maja one być? Przede wszystkim jak już wspomniałem te związane z kwestiami łóżkowymi. Wymienia się między innymi zaburzenia erekcji i spadek jakości nasienia. Może też wystąpić czasowy spadek ochoty na seks. To nie wszystkie możliwe skutki. Może dojść do wstydliwego problemu, jakim jest powiększenie gruczołów sutkowych.

A już tak zupełnie na koniec. W żadnym wypadku nie zamierzam nikogo przekonywać do zarzucenia leczenia łysienia w taki sposób, to przecież prywatna sprawa. Tym bardziej, że jak wspomniałem skutki uboczne nie muszą wystąpic. Wydaje mi się jednak, że ważne jest, aby je znać.

Dodaj komentarz