Velaterapia – nowy trend?

Dbaj o włosy

Dzisiaj będzie o czymś, co do Polski chyba jeszcze nie dotarło. Na pierwszy rzut oka (zresztą na późniejsze też) chyba lepiej, żeby nas to ominęło. Zapraszam do zapoznania się z velaterapią, pomysłem, który przywędrował z…

opalanie-włosów

No właśnie, gdzie należy szukać żródła różnego rodzaju nowinek? Wielu twierdzi, że w Brazylii. W tym wypadku dokładnie tak jest. To właśnie w tym kraju, ponoć już w latach sześćdziesiątych (więc taki do końca nowy ten trend nie jest) kobiety go stosowały.

Czym jest velaterapia?

Dobrze już nie trzymam Was w niepewności. Velaterapia to opalanie włosów. Tak dokładnie jak przeczytaliście. Brazylijki w ten sposób można powiedzieć „obcinają” włosy. Taka technika, która nie wymaga nożyczek. Już tłumaczę dokładnie o co chodzi. Poniżej jest też film, który co prawda jest „nie po naszemu”, ale będziecie mogli zobaczyć jak dokłanie proces wygląda.

Osoba, która velaterapię przeprowadza bierze kosmyk włosów i skręca go palcami. Jak to widać na filmie pojawiają się „niesforne” końcówki. Następnie zbliża się do nich płomień świecy. W ten sposób mamy pozbyć rozdwojonych końcówek, osłabionych i przesuszonych włosów. Niby tak samo jak przy tradycyjnym obcinaniu włosów, tylko tam robią to nożyczki. Zreszta jeśli poszukacie więcej filmów na których widać tę technikę to zauważycie, że te ostatnie i tak są czasem wykorzystywane.

Taka velaterapia z tego co udało mi się znaleźć trwa zwykle do kilka godzin. Koszt pewnie różny, ale najczęściej spotykałem się z kwotą w przeliczeniu na nasze kilkuset złotych. Nie sadzę, że w Polsce ktoś profesjonalnie oferował taki zabieg, ale może ktoś z Was się gdzieś z tym spotkał.

Czy to ma sens?

Myślę, że to pytanie wisi nad nami od momentu, kiedy napisałem czym jest velaterapia. Co prawda nie zdarzyło mi się nigdy być tak nieuważnym by podpalić swoje lub cudze włosy, ale pewnie jak wiele osób, doskonale wiem, że wydziela się przy tym mało przyjemny zapach. Ponoć przy tym zabiegu, aż tak źle nie jest. Nie do końca chcemy się w to wierzyć. Kolejna sprawa, to też niespecjalnie jestem przekonany do skuteczności tej metody. Owszem pozbywamy się tych najsłabszych, ale opalamy włosy. Dokładniej rzecz biorąc niszczymy keratynę, a więc białko z którego są one zbudowane. A jeśli jeszcze robiłby to ktoś po amatorsku, to skutki są łatwe do wyobrażenia, a trudne „do przeżycia”.

Ponoć jest to metoda, która zainteresowało się już wiele kobiet. To między innymi zasługa niejakiej Alessandry Ambrosio (to nazwisko powtarza się najczęściej). To brazylijska modelka – uwaga – o polsko – włoskim pochodzeniu. To ona na swoim instagramie umieściła zdjęcie na którym właśnie poddaje temu zabiegowi. Ponoć sobie chwali.

Wydaje mi się jednak, że tradycyjne sposoby pielęgnacji włosów, będą lepszym rozwiązaniem. Jeśli macie problem z końcówkami, czy osłabioną fryzurą, po prostu częściej odwiedzajcie fryzjera. Może to być co około 6 tygodni. No i oczywiście pięlęgnacja i jeszcze raz pięlegnacja. A co Wy sądzicie o velaterapii?

Dodaj komentarz