Badanie trichoscanem pozwala określić przyczyny łysienia

Trichoscan prawdę Ci powie (o włosach)

Przyczyny łysienia

Badanie trichoscanem pozwala określić przyczyny łysieniaNajwazniejsze w walce z łysieniem jest rozpoznanie przyczyn problemu. Możemy to zrobić przy pomocy konkretnych badań. Pisałem już o sprawdzaniu tarczycy, ale i badaniu mykologicznym. Dzisiaj przyszedł czas na trichoscan.

Nauka nie stoi w miejscu wciąż wymyślane są nowe sposoby zarówno na walkę z łysieniem, jak i kwestie związane z diagnostyką. Tak właśnie jest z bohaterem dzisiejszego wpisu, czyli trichoscanem. Jest to stosunkowo młoda metoda i warta zainteresowania. To sposób nieinwazyjny który pomaga określić – nazwijmy to – charakter łysienia. I tak jesteśmy dzięki temu badaniu poznać gęstość naszej fryzury, wymiarów włosów, a także tempa ich wzrostu. Jednocześnie trichoscan pozwala ocenić również w jakim fazie cyklu znajdują się poszczególne włosy. Co nam to daje? Otóż jeśli najwięcej z nich znajduje się w tak zwanym telogenie, może to znaczyć że dotknęło nas łysienie androgenowe (najczęściej występujące u mężczyzn).

Przebieg badania

Trichoscan to – jak już wspominałem – dość młoda metoda, a korzysta ona z najnowszych zdobyczy technologicznych. Opiera się na diagnostyce mikroskopowej z użyciem cyfrowej analizy obrazu. Jednak samo badanie zaczyna się dość prozaicznie i ma nie wiele wspólnego z nowoczesnymi technologiami. Lekarz goli nam kawalek głowy. Nie jest on na szczęście specjalnie duży, bo zazwyczaj ogranicza się do 2 centymetrów kwadratowych. Kolejnym etapem jest nałożenie specjlanego barwnika (następuje to po trzech dniach od początku badnia), który zmywa się po upływie 12-13 minut (wtedy staje się on „aktywny”). Potem do gry włącza się wspomniana technologia. W to wygolone miejsce nakłada się kamerę. Ta z kolei przesyła dane o tym co widzi do komputera, gdzie następuje analiza danych. Badanie jest całkowicie bezbolesne, a najbardziej pomaga w określeniu, czy pacjenta dotknęło łysienie androgenowe.

W jaki sposób to działa? Dość prosto. Jak wiadomo, założenie jest takie, że włosy znajdujące się w fazie anagenowej rosną około 0.3 mm na dzień, a telogenowe w ogóle, to po tych trzech dniach kamera (która ma przy okazji właściwości powiększające) jest w stanie dokładnie zobaczyć, których z nich jest więcej. A to pozwala określić czy mamy dotknęło nas łysienie androgenowe, a może mamy inny problem.

Dzięki więc trichoscanowi możemy tak naprawdę podjąć decyzję o dalszych krokach, ewentualnym leczeniu, czy konkretnych prepatatach, które powinniśmy użyć. Tych, którzy z natury są pesymistami i spodziewają się wysokiej ceny trichoscanu, muszę zasmucić. Dla przykładu takie badanie to jednorazowy koszt 200 złotych, a do tego w cenę badania jest wliczona konsultacja lekarza. Sami więc widzicie, że nie jest to jakaś ogromna suma i każdy kto będzie chciał takie badanie przeprowadzić to wysupła te 200 złotych. Dużo większym problemem będzie znalezienie gabinetu, który posiada takie urządzenie. We wspominanym Krakowie jest ponoć tylko jeden.

Dodaj komentarz