Szansa dla łysiejących?

Leczenie łysienia

Nowy miesiąc, nowe nadzieje rzekłbym. Pierwotnie tekst ten miał się znaleźć jeszcze w marcu na blogu, ale w ostatniej chwili zmieniłem zdanie. Zacznijmy więc kwiecień od gorącego newsa ( i to nie jest prima aprilis): amerykańscy naukowcy twierdzą, że znaleźli prawdziwą przyczynę łysienia.

Zanim jednak konkrety, to nieco informacji na temat samego łysienia. A w zasadzie to takie uzupełnienie, bo ktoś kto czyta mojego bloga mniej więcej regularnie, to wie, że co jakiś czas przypominam i informuję na temat tego czym jest łysienie. Dzisiaj też nie mogłem się przed tym powstrzymać.

Łysienie plackowate i androgenowe

To bez wątpienia dwa najczęściej występujace problemy z włosami. W tym pierwszym wypadku, szacuje się, że nawet 2% ludzi dotkniętych jest łysieniem plackowatym. Przyznacie, że to sporo. Ciekawostką może być to, że pierwsze przesłanki do tego, że w którymś momencie życia pojawi się ten typ łysienia, występują już w dzieciństwie. Są to najczęściej swoistego rodzaju ogniska, gdzie widać utratę włosów. Nie zawsze są one bardzo widoczne. Czasem do ich opisu używa się określenie „dyskretne”. Charakterystyczne natomiast jest to, że są te miejsce okrągłe. Przy okazji warto dodać, że łysienie plackowate może pojawić się tak u kobiet, jak i mężczyzn. To jednak panie są na nie narażone -przynajmniej statystycznie rzecz biorąc – bardziej. Wciąż nie ustalono konkretnej przyczyny tego typu łysienia, ale najprawdopodobniej istotną rolę w „powstawaniu” odgrywa nasz układ odpornościowy.

Łysienie androgenowe

To z kolei typ charakterystyczny dla mężczyzn, który objawia się „cofaniem” włosów, mniej więcej na liniii skroni. To początek, bo potem jest jeszcze gorzej. Może dojść do całkowitej utraty owłosienia. Jednak najczęściej zostaje nam nieco włosów z tyłu głowy, bo tam są najmocniejsze. Sposobów walki z łysieniem (zresztą nie tylko androgenowym) jest mnóstwo. Domowe, kupowane preparaty, przeszczepy, wcierki, maseczki itd. itp. Co jakiś czas pojawiają się nowe pomysły na temat przyczyn, czy też metod leczenia łysienia. I właśnie o takim niedawno czytałem.

Prostaglandyna D2

To według amerykańskich naukowców może być powód męskiego łysienia. Jest to białko określone skrótem PGD2. Problem, a w zasadzie pewne zdziwienie wywołał fakt, że akurat prostaglandyny (bo to grupa białek) są dość pożyteczne i robią sporo dobrego dla naszego organizmu. Co ciekawe, jedna z nich wpływa na… wzrost włosów. Inne na przykład kontrolują rozrost komórek, kurczeniu i rozkurczaniu mięśni. A prostaglandyna D2 powodować ma łysienie. Skąd taki pomysł? Po pierwsze, naukowcy przeprowadzili badanie na kilkudziesięciu łysiejących panów. Pobrano od nich kawałki skóry. Z miejsc, które były łyse i z takich gdzie wciąż była bujna fryzura. Co się okazało?

Otóż, na tych pierwszych znaleziono dużo więcej wspominanego białka (dokładnie rzecz biorąc 3 razy więcej) niż na tych miejscach, gdzie wciąż znajdowały się włosy. Kolejne badania przeprowadzono już na myszach. Po pierwsze, działali na mieszki właśnie tym białkiem. Powodowało to automatycznie zahamowanie wzrostu włosów. Przeprowadzono również podobny eksperyment na skórze ludzi. Efekt? Identyczny. Naukowcy poszli jeszcze dalej i wyhodowali myszę, która miała nadprodukcję tego białka. Spowodowało to sytuację, że zwierzę od urodzenia do śmierci było łyse.

Wystarczy więc stworzyć preparat, który będzie potrafił blokować produkcję tego białka i wtedy włosy nie będą nam wypadać. Podobno już takie środki się stosuje, a w zasadzie testuje, ale u chorych na astmę.  

PRZECZYTAJCIE RÓWNIEŻ: RADIA SHAMPOO

One thought on “Szansa dla łysiejących?

Dodaj komentarz