W trakcie lata warto zadbać o nasze włosy

Sezonowe wypadanie włosów

Dbaj o włosy

W trakcie lata warto zadbać o nasze włosyNajczęściej pojawia się znienacka. Atakuje wtedy kiedy uśpieni pozornym spokojem, najmniej się tego spodziewamy. U osób mniej odpornych psychicznie może wywołać uczucie paniki, bądź zrezygnowania grożącego niemal stanami depresyjnymi. U innych z kolei pojawia się chęć ratowania sytuacji, nieraz za wszelką cenę. Mowa o sezonowym wypadaniu włosów.

Wybaczcie ten nieco teatralny wstęp. Hitchock ze mnie żaden a i z problemu którym się dzisiaj zajmiemy ciężko zrobić temat do nawet średniej jakości horroru, chociaż ziarno prawdy w powyższych zdaniach się znalazło. Przede wszystkim sezonowe wypadanie włosów naprawdę często atakuje nas kiedy najmniej się tego spodziewamy. Pierwsze jego objawy występują już na przełomie lata i jesieni, kiedy wciąż po urlopie głowę mamy „w chmurach” i nie zawracamy sobie niej pielęgnacją włosów. A to jest błąd. Bo po wakacjach warto zwrócić na to uwagę. Zresztą pisałem już o tym, więc skupię się na tym, dlaczego dochodzi do wypadanie włosów właśnie po wakacjach. Głównym problemem właśnie po gorącym lecie jest osłabienie fryzury. Wpływ na to ma przede wszystkim słońce, ale i woda w której się kąpiemy (sól z morza bardzo negatywny wpływ na fryzurę).

Kolejny raz, kiedy może nas zaatakować sezonowe wypadanie włosów przychodzi wiosną. Ptaszki śpiewają, przyroda budzi się do życia, miłość wokół, kto by myślał o odżywianiu fryzury. Błąd. Po zimie naszych włosom przyda się spora dawka kosmetyków regeneracyjnych. Tak jak w lecie wysoka temperatura negatywnie wpływa na stan fryzury, tak w zimie, niska. Dodatkowo dochodzi jeszcze, często występujący lodowaty wiatr.

Wbrew pozorom można uniknąć, bądź wydatnie zmniejszyć takie sezonowe wypadanie. Nie trzeba do tego żadnych panicznych ruchów, a jedynie przemyślane odżywianie i ochronę włosów, tak latem, jak i zimą. Zasada jest w sumie dość prosta. To jesień i wiosna mają być porami roku kiedy naszą fryzurę poddajemy intensywnemu odżywianiu,  to z kolei je wzmacnia, co przyda się odpowiednio na zimę i lato.

Wybór preparatów w zasadzie pozostawiam Wam, bo wiadomo, że każdy ma inne włosy, tak jak i upodobania do konkretnych marek produktów, czy ich składu. Na pewno warto kierować się przy ich wyborze jedną zasadą: im bardziej naturalnie, tym pewniej. Warto też – co podkreślam z uporem maniaka – odpowiednio „ustawić” sobie dietę, aby dostarczać włosom jak największej ilości witamin i składników mineralnych, które pozwolą je dodatkowo od wewnątrz odżywiać, a to przy regeneracji fryzury po lecie i zimie bardzo istotny element kuracji. Inna sprawa, że w większości wypadków po takim sezonowym wypadaniu włosy odrosną, tak czy tak, ale mogą być słabsze, a więc bardziej narażone na czynniki zewnętrzne.

14 comments

  • Mam takie pytanie do Pana. Bo pisze pan, że sezonowe wypadanie włosów następuje po lecie i po zimie w związku z warunkami pogodowymi. A mi na przykład włosy zaczęły w większej ilości wypadać mniej więcej na przełomie maja/czerwca, a więc praktycznie zaraz po wiośnie, wiec czy możliwe jest, że to jest sezonowe wypadanie włosów?

  • Wie Pani co, na tyle informacji ile Pani podała to jednak szukałbym przyczyn gdzie indziej. Być może chodzi o kwestie związane z dietą, może stres w pracy? Proponowałbym zrobić badanie włosów, być może wykaże to jakieś braki w minerałach i witaminach. Być może miała też miejsce jakaś sytuacja związana z chorobą w okolicy zimy? Bo wtedy też włosy mogą wypadać (jest to związane ze stresem pochorobowym), warto by było się nad tym zastanowić. Dobrze by też był sprawdzić włosy. Czy są suche, czy przetłuszczają się.

  • Zastanowiłam się i faktycznie wcześniejszej zimy (praktycznie pod jej koniec) chorowałam przez około dwa tygodnie na poważne zapalenie gardła. Chciałam jeszcze – korzystając z okazji – zapytać o nieco więcej konkretów w kwestii zapobiegania temu sezonowemu wypadanie włosów. Czy mógłby Pan napisać nieco więcej, jak o nie dbać, co należy im dostarczać, jakieś suplementy diety itd. Jednym słowem taki mały poradnik dla tych, którzy niekoniecznie się na tym znają;) Będę bardzo wdzięczna.

  • Powiem tak, planuję serię nawet takich artykułów dotykających tematu regeneracji włosów, ale i właśnie dbania o nie, więc proszę zaglądać;] Natomiast powiem tak na szybko: proponuję suplementację (najlepiej by zawierała cynk, żelazo i skrzyp),a także zakup produktu, który chroni włosy przed wysuszaniem i działaniem promieni słonecznych. które są dla naszej fryzury szkodliwe, zarówno w lecie jak i w zimie. Prawidłowe odżywianie włosów w okresie lata i zimy, to również droga do tego, aby „oszukać” sezonowe wypadanie. Jako, że jestem zwolennikiem naturalnego koloru włosów radziłbym też, właśnie w czasie wakacji, czy zimy zrezygnować z farbowania, bo to dodatkowo może osłabić, a tego plus czynniki zewnętrzne mogą włosy nie wytrzymać.

  • mi właśnie od mniej więcej dwóch tygodni zaczęły strasznie wypadać włosy. Domyślam, się że to może być własnie sezonowe wypadanie włosów. Czy poza tymi metodami, są jakieś konkretne produkty, które mogły by mi pomóc. Tak sobie teraz myślę, że w tym roku dużo czasu spędziłam nad wodą, może to wpływ właśnie wody spowodował osłabienie włosów?

  • Wydaje mi się, że w Pani przypadku dużą rolę odegrała wspomniana na końcu woda. Dokładniej rzecz biorąc wydaje mi się, że trzeba mówić o połączeniu właśnie jej działania i promieni słonecznych, które bywa dla naszych włosów zabójcza, szczególnie wtedy kiedy nie zadbamy o nie w czasie wakacji. W tym momencie mogę pani polecić w zasadzie dowolną odżywkę. Najlepiej połączyć ją z szamponem tej samej firmy, dla wzmocnienia działania. Celowo nie podaję, konkretnego produktu, żeby po pierwszy nie zostać posądzonym o kryptoreklamę, a po drugie tak naprawdę wybór zależy od kilku czynników (chociażby od tego, jaki rodzaj włosów mamy).

  • No i zaczęła się nam kalendarzowa jesień i może patrząc za okno jeszcze tego nie widać, a wciąż ciepło grzejące słońce chce nas oszukać, że do zimy daleko to nie dajmy się temu zwieść. Jesień już na dobre do nas zawitała i już tylko chwila, by nasze włosy to poczuły. Zaczyna się najgorszy czas dla naszej czupryny i moja niestety już powoli zaczyna to odczuwać. Już niestety zauważam, że zaczynają się elektryzować, co w związku z tym, że mam długie włosy jest niezwykle uciążliwe, zarówno dla mnie jak i dla nich. Włosy, które się elektryzując, chcąc nie chcąc traktujemy nieco brutalnie, dlatego się bardziej łamią no i przede wszystkim przy czesaniu je wyrywam. Czy ktoś z Was ma jakiś sprawdzony patent na elektryzowanie się włosów? Szampony nawilżające? Jakieś odżywki? HELP 🙂

  • No to ja pomogę;] Przede wszystkim odstaw – jeśli masz – plastikową szczotkę (czy tam grzebień), bo może ona elektryzować włosy. Najlepszym rozwiązaniem będzie drewniana szczotka. Unikaj jak możesz szamponów i odżywek, które zawierają silikon. Generalnie warto też unikać przesuszenia włosów. Jeśli już masz to kup sobie dowolną maskę odżywiającą włosy (Gliss Kur). Z tego co kojarzę są też specjalne odżywki przeciw elektryzowaniu. Kojarzę z firmy Pantene.

  • A ja Wam opowiem o moim ostatnim odkryciu- suszarce jonizującej. Wiem, że są też prostownice i lokówki z właściwościami jonizującymi. Super sprawdza się przy elektryzujących się włosach. Moje cudeńko mało nie kosztowało, ale zaryzykowałam i okazało się, że totalnie warto. Działa to na takiej zasadzie, że suszarka ma taką specjalną nakładkę, końcówkę, która wytwarza strumień naładowanych ujemnie jonów, które tak jakby otaczają włos. Do tej pory żeby uzyskać taki efekt na włosach musiałam je prostować i smarować płynnym jedwabiem. Włosy mam miękkie i gładkie, nie elektryzują się i nie puszą no i suszy błyskawicznie. Zdaję sobie jednak sprawę z tego, że nie każdy będzie tak zadowolony jak jak, ale u mnie sprawdza się idealnie.

  • Co do elektryzujących się włosów. Ja kiedyś wpadłam na genialny jak mi się wydawało pomysł i potraktowałam sobie włosy takim płynem antystatycznym w spray’u do ubrań. Włosy mam grube i mocne więc pomyślałam „czemu nie”, skoro na tkaniny działa to czemu na włosy miałoby nie działać. I oczywiście zadziałało, a do tego ładnie pachniało 😀 Ale gdy moja fryzjerka o tym usłyszała, najpierw przez jakieś 5 minut śmiałą się ze mnie w niebogłosy, po czym dostałam solidną reprymendę. Poradziła za to właśnie wspomniane wcześniej maski do włosów. Ja używam 2 razy w tygodniu tej z Gliss Kura, a poza tym po każdym myciu odżywkę w spray’u z tejże firmy. Wcześniej używałam jedwabiu w płynie, ale „oklapywały”mi strasznie włosy. Poza tym zmieniłam szczotkę na drewnianą, chociaż wspominała też o takiej z naturalnego włosia. Suszarki używam z opcją jonizacji, i na koniec suszenia suszę zimnym powietrzem. Z tego co pamiętam, to moja fryzjerka mówiła, żeby zwracać uwagę na to, żeby kosmetyki do włosów miały w składzie ceramidy i jakiś składnik antystatyczny.
    A i jeszcze przypomniałam sobie o przepisie na maskę, którą można zrobić samemu. To były 2 żółtka wymieszane z trzema łyżeczkami oliwy z oliwek. Nie wiem tylko czy trzeba po niej umyć normalnie włosy.
    Pozdrawiam

  • Cześć dziewczyny i chłopaki 🙂
    Wczoraj w drogerii widziałam takie maseczki do włosów z formy Marrion Hair Terapy czy jakoś tak, chodziło generalnie o to, że są to gorące maseczki regeneracyjny do włosów 🙂 Widziałam do różnych włosów, i suchych, i zniszczonych i chyba farbowanych, z różnymi fajnymi składnikami. Pytanie moje brzmi tu,czy ktoś z was miał przyjemność stosować? Bo brzmi całkiem fajnie, zachęca, ale czy warto?
    Wiem, że Marion to firma, która specjalizuje się w produktach do włosów, chyba nawet miałam kiedyś szampon do włosów farbowanych i byłam całkiem zadowolona, ale innych nigdy nie używałam.
    No więc jak to jest z tą gorącą terapią?

  • Qqruq, Twoje zapytanie to chyba w nieco nieodpowiednim miejscu się znalazło, mam na myśli temat, no ale nie ważne 🙂
    Ja właśnie dałam się skusić nie tak dawno temu temu „cudownemu” kosmetykowi. Ten wybrany przeze mnie był dla włosów suchych i łamliwych, z olejem z orzechów macadamia jeśli dobrze pamiętam. Kupiłam, bo spodobał mi się pomysł czegoś ciepłego i pachnącego na głowie co w dodatku sprawi, że włosy będą mocniejsze. Jakież było moje rozczarowanie. Pachnie- owszem- ładnie, ale nakłada się trudno, bo olejek jest prawie jak woda. Ciepło? Tak, ale tylko w momencie nakładanie poczułam delikatne ciepło, po chwili efekt zniknął. Także tu wydaje mi się, że nazwa jest kompletnie nietrafiona. A jeśli chodzi o to co się stało z moimi włosami… takiego siana na głowie chyba w życiu jeszcze nie miałam, nie mogłam dopłukać włosów i miałam ogromny problem z rozczesaniem, także ja absolutnie nie polecam.

  • Absolutnie nie rozumiem negatywnych opinii o Hair Therapy. Jak dla mnie olejek jest fantastyczny. Ja nakładam go na włosy i w nie wcieram, potem owijam dobrze ręcznikiem i tak zostawiam na kilka, kilkanaście minut. Włosy później mam miękkie i gładkie i fajnie poddają się układaniu- z moimi włosami robi cuda.
    Włosy mam generalnie oporne na wszelkie kuracje, bo są często farbowane przez co solidnie przesuszone i zniszczone, a mimo to ta kuracja u mnie zadziałała, a do tego cena. No za taką cenę to na pewno niczego jeszcze lepszego się nie kupi.

  • Też mi się zdarzyło używać tej hair therapy, o której mówicie, ale ja miałam zdaje się o zapachu migdałów i kokosa czy jakoś tak.
    Z plusów tego kosmetyku widzę tylko tyle, że troszkę lepiej się układają, natomiast jeśli chodzi o poprawienie kondycji włosów to to jest jakaś porażka. Moje włosy stają się przez nią jeszcze bardziej suche, szorstkie i jakieś takie… dziwne. Druga sprawa jest taka, że jak dla mnie jest zdecydowanie za mało wydajna. Jedno opakowanie nie wystarczyło mi na całe włosy, które co prawda może nie są długie (do ramion) ale za to gęste.
    Najgorsze jednak jest to, że hair therapy miało być esencją z natury, chwalą, że migdały, że orzechy, że macadamia i naturalne olejki, a tymczasem jak się spojrzy w skład to można osiwieć- alkohol, propylen, gliceryna, perfuma, a olejek migdałowy i kokosowy wymieniony dopiero na szarym końcu chyba tylko jako dodatek. To ja chyba sobie jednak kupię po prostu mleczko kokosowe i zrobię z niego odżywkę.

Dodaj komentarz