Miód to składnik płukanek na włosy

Porad kilka wróbla Ćwirka (z bujną fryzurą)

Dbaj o włosy

Miód to składnik płukanek na włosyTaki to sobie tytuł dzisiaj z rana wymyśliłem, bo dzisiaj będę radził. A w zasadzie będą to robić ludzie, którzy mieli problem z włosami, ale wynaleźli naturalną metodę na poprawę jakości swojej fryzury, bądź też takie osoby, które nie miały nigdy z tym problemów, bo babcie przekazały im te tajemne sposoby.

Tak, bo dzisiaj będzie o naturalnych, domowych metodach na odżywianie, regenerację, jak i po prostu poprawę ogólnego stanu fryzury. Podejmowałem co prawda już ten temat, ale ustalmy – takich sposobów jest ogromna ilość i ciężko było by je zmieścić w jednym tekście. Stąd też sukcesywnie co jakiś czas, będę proponował parę przepisów, które bez problemu możecie uskutecznić we własnym domowym zaciszu.

Nieco egzotycznie

Zacznijmy od składnika, który jest egzotyczny z racji swojego pochodzenia. Jeszcze paręnaście lat temu był również tajemniczy ze względu na to, że rzadko w Polsce występował i kosztował niemałe pieniądze, ale czasy się zmieniły i kokos jest ogólnie dostępny. Dokładniej rzecz biorąc interesuje nas tutaj masło z tego owocu, bo to ono jest składnikiem (a często też podstawą) wielu takich domowych (jak i zresztą sklepowych) preparatów Takie masło sami sobie możemy przygotować. Wiórki kokosowe mieszamy z olejkiem kokosowym. Wkładamy do mikrofalówki i podgrzewamy około 2 minut. Następnie rozgniatamy do uzyskania jednolitej masy. Trzeba szybko takie masło wykorzystać,bo ma ono tendencję do rozwarstwiania.

Nieco mniej egzotycznie

Miód. Znany w naszym kraju od wieków. Lubiany przez wszystkich (no dobra, prawie wszystkich – ja unikam jak ognia). Dodatkowo znane są również jego dobroczynne działania w kwestiach zdrowotnych. Okazuje się, że może być również wykorzystywany na włosy. Taka miodowa płukanka przede wszystkim wzmacnia fryzurę, a także ma wpływ na zmniejszoną liczbę wypadających włosów. 250 ml wody (najlepsza będzie destylowana), dwie łyżki miodu, oraz glicerynę. Wszystkie składniki powinniśmy dokładnie wymieszać , oraz podgrzać. Stosować taką płukankę można codziennie, zarówno na włosy, jak i na skórę głowy.

Zioła i inne takie

Właśnie – płukanki. To dość szeroki temat i pewnie w jakimś nieodległym czasie poświecę im oddzielny tekst, ale chciałem zwrócić uwagę na rośliny, które często są jednym ze składników takich płukanek. I tak na przykład pokrzywa jest niezmiernie eksploatowana, jeśli chodzi o ratowanie naszych włosów. Z nieco mniej znanych wymienić można tak zwane jaskółcze ziele. Nierzadko jest jednak tak, że w płukankach znajdujemy rośliny o których nawet byśmy nie pomyśleli. I tak na przykład: liście orzecha włoskiego, brzozy i czarnego bzu – to pierwsze składniki, które mi przyszły na myśl. O, albo tonik z bylicy (tak zwana bylica boże drzewko). 50 gram suszu z tej rośliny, zalewamy wrzątkiem (tak mniej więcej półtorej szklanki). Ochładzamy i taki gotowy tonik stosujemy na skórę głowy. Ponoć rewelacyjny środek na porost włosów.

Tak na koniec

Naturalne metody mają bez wątpienia jedną zaletę. Są „naturalne”, ergo nie mają w zasadzie skutków ubocznych. Właściwie należy zaznaczyć postawić tylko jedno „ale”. Stosowanie takich płukanek, odżywek itd. nie powinno u nas wywołać negatywnych skutków, chyba że jesteśmy uczuleni na któryś składnik, lub też zawarte w nich związki chemiczne. To jednak najczęściej dość szybko da nam o sobie znać, więc będziemy mogli zrezygnować z takiej płukanki. Co jednak nie musi nas specjalnie smucić, bo jak wspomniałem takich domowych, naturalnych sposobów jest ogrom i będzie w czym wybierać.

PRZECZYTAJCIE RÓWNIEŻ: ZIMOWE PROBLEMY Z WŁOSAMI

5 comments

  • O rany! Włosy pachnące świeżym kokosem! Ależ mi się ten pomysł spodobał. Uwielbiam kokosy, zapach kokosowy i w ogóle wszystko co z kokosami związane 🙂 Muszę koniecznie wypróbować ten podany przez pana przepis. A o dobroczynnym działaniu kokosa na włosy to ja już słyszałam, ale uważam, że trzeba o tym mówić dużo i długo, bo nadal jest to nieco odstawiony na bok kosmetyk (jeśli można tak powiedzieć) i niedoceniany. A mówiąc o mleczku kokosowym czy innym z niego kosmetyku warto według mnie pamiętać, że to właśnie on odpowiedzialny jest za niezwykłą kondycję i urodę włosów kobiet z Indii. Toż to u nich podstawa pielęgnacji włosów.
    Jeśli natomiast chodzi o miód, to nie znoszę go szczerze, również zapachu, dlatego będę omijała szerokim łukiem, natomiast wiem z własnego doświadczenia, że faktycznie działa, na przykład jako składnik odżywki czy szamponu, fajnie regeneruje i nawilża włosy, ale nie odważyłabym się użyć naturalnego 🙂
    Pozdrawiam gorąco

  • A ja tak szczerze mówiąc jakoś nie mogę się przekonać do wszelkich naturalnych sposobów. Nie ważne czy będą to szampony czy inne kosmetyki do włosów, czy jakieś maseczki do twarzy, toniki, czy inne bzdury. Nigdy nie rozumiałam jak można kłaść sobie na twarz ogórka, albo herbatę na oczy, albo traktować włosy piwem. Niby wszystko ładnie-pięknie, ale po co się tak babrać. Ja jakoś wolę iść do kosmetyczki czy fryzjerki, niech nałoży mi swoje cuda, przynajmniej wie co robi. No a poza tym, to przecież taka wizyta w salonie to sama przyjemność, bo przecież szalenie miło jest jak ktoś o Ciebie dba, prawda? 🙂 A jeszcze jeśli akurat ma się fryzjerkę, która robi fantastyczny masaż głowy no to żyć – nie umierać. Tak samo szampony. Wolę wydać trochę pieniędzy i kupić dobry, firmowy szampon, niż szukać, kombinować z mieszaniem mleka kokosowego. Chociaż widzę, że chyba tu jestem w mniejszości w swojej opinii.

  • Ale ja się z panią nie zamierzam sprzeczać, ani tym bardziej przekonywać do naturalnych sposobów. Jestem w stanie zrozumieć na to zrozumieć;] Zresztą staram się cały czas podkreślać, że naturalne metody mają swoje zalety i wady. Podobnie jak kupowane produkty. Inna sprawa, że na przykład w przypadku kosmetyczki, czy też fryzjerki również uważam, że większość zabiegów lepiej aby wykonywała profesjonalistka. W sumie moim zdaniem wszystko zależy od określenia proporcji. Można stosować taki jak Pani kupne produkty, ale wspierać się naturą w postaci na przykład łykania skrzypu (kupnego rzecz jasna). Można skupić się całkowicie na naturze (ale nie do końca to jest moim zdaniem sensowne), albo też połączyć obie drogi.

  • A ja się z Ellą nie zgodzę. Chociaż może to kwestia finansów. Ja na przykład nigdy specjalnie pieniędzy za dużo nie miałam. I to może właśnie z tego powodu zwróciłam się w stronę tych naturalnych sposobów. Kolejnym przyczynkiem do tego była moja mama, która zawsze twierdziła, że natura daje nam tyle możliwości, również w przypadku włosów, że grzechem jest z tego nie korzystać. Oczywiście kupuje konkretne produkty na włosy (nie robię sobie na przykład szamponu), ale staram się kupić raczej takie, które posiadają w swoim składzie naturalne składniki. Ale już na przykład wszelkie odżywki i maseczki przygotowuję sama z tego co mam w domu i ziół, które kupuję w sklepach zielarskich.

  • A ja natomiast stoję trochę po drugiej stronie barykady z Ella. Ja bym bardzo chętnie korzystała z dobrodziejstw natury, zarówno jeśli chodzi o metody wzmacniania włosów, jak i wszelkie naturalne maseczki do twarzy, czy chociażby wspomniane okłady z ogórka. Niestety MUSZĘ zamieniać naturę na kosmetyczki i kosmetyki sklepowe (choć może lepiej powiedzieć- wręcz aptekarskie) ponieważ moja skóra nie toleruje natury, choć wiem, że może to brzmieć co najmniej dziwnie. Momentalnie jakieś alergie, uczulenia i wysypki, a już na sam zapach dobroczynnego,a wręcz zbawiennego miodu jest mi niedobrze. Także skazana jestem na wizyty u kosmetyczki i produkty antyalergiczne. No niestety – jedni mogą a nie chcą, inni zaś chcą a nie mogą.
    Gorące pozdrowienia dla wszystkich czytających jak i pana Pawła.

Dodaj komentarz