Pokaż mi swój włos, a powiem Ci…

Leczenie łysienia

A przykładowo na co chorujesz. Bardzo często zapominamy o tej prostej zależności. To jak działa nasz organizm, czego mu brakuje (ale też co ma w nadmiarze) i na co choruje, odbija się na stanie skóry i jej przydatków. Dotyczy to zarówno włosów jak i paznokci. Tą drogą można ustalić co nam dolega. To o tyle istotne, że może pomóc, tak organizmowi jak i włosom.

powiększenie

Co możemy wykryć?

Analizując stan włosów możemy między innymi ustalić czy nie ma jakiś zaburzeń hormonalnych. Musimy pamiętać, że to właśnie one często są odpowiedzialne za utratę dużej liczby włosów. Tutaj za przykład posłużą panie, które właśnie urodziły dziecko. Z dużym prawdopodobieństwem zaczną one tracić włosy. Możliwe, że w sporej ilości. W największym skrócie odpowiedzialne są za to estrogeny, które – wysokie w ciąży – wracają do normalnego poziomu. Jednak ich spadek można powiedzmy nazwać zaburzeniem. To skutkuje między innymi wypadaniem włosów.

Dzięki stanowi włosów można też wykryć niedoczynność lub nadczynność tarczycy. W tym wypadku w teorii można to zrobić „gołym” okiem, ale badania i tak będą konieczne, dla potwierdzenia diagnozy. Jeśli macie problem z nadczynnością, to włosy będą cienkie, do tego jedwabiste w wyglądzie i dotyku. Z kolei przy niedoczynności stają się one szorstkie. Sa również suche. Mogą wypadać. Takim objawem charakterystycznym, chociaż nie zawsze występującym, jest utrata brwi.

A może to choroby zakaźne?

Nie że komuś życzę, ale one również mogą być powodem czasowej utraty włosów. W tym wypadku istotnym wyznacznikiem jest wysoka gorączka. Jeśli się ona pojawia, to jest szansa, że włosy polecą już po kilkunastu dniach. Wiele zależy oczywiście od natężenia tego objawu i jego długości. Problem może być też poważna choroba autoimmunologiczna jaką jest toczeń rumieniowaty.

Komu więc mam pokazać ten włos?

Najlepiej specjaliście. Możecie zdecydować się na wizytę w klinice, która oferuje usługi trychologiczne. Trochę tutaj medycyny estetycznej, trochę dermatologii. W skrócie zajmuje się ona badaniem stanu włosów. To tutaj można też ustalić przyczynę ich wypadania. Robi się to przy pomocy konkretnych badań, za które oczywiście trzeba będzie zapłacić.

Standardowa forma badania wymusza wyrwanie włosów. Ilość jest różna, ale maksymalnie do 100 sztuk. Następnie są one badane pod kątem ich stanu i tego co się z nimi dzieje. Jeśli zostanie ustalone „co trawi” naszą fryzurę, to zwykle dostaniemy propozycję konkretnych działań. I za nie oczywiście musimy zapłacić.

Istnieje też druga metoda, która wyrywania włosów nie wymaga. W tym wypadku badana jest nasza skóra głowy. Oczywiście też i włosy. Sprawdzane są one w nawet 200 – krotnym powiększeniu. Dzięki temu właśnie mamy uzyskać odpowiedź na to co nam jest. I znowu, jeśli zostanie to już ustalone, to wtedy usłyszymy możliwe rozwiązania.

Gdzie takie badania możecie zrobić? W sumie tego typu miejsc w naszym kraju jest coraz więcej. Radziłbym jednak przede wszystkim szukać w najbliższym, dużym mieście.

Dodaj komentarz