Naturalne maseczki na włosy

Dbaj o włosy

Panowie pewnie czują się nieco zapomniani, bo ostatnie teksty raczej skierowane są do pań, ale jestem w trakcie przygotowywania tekstu o nowych badaniach przeprowadzonych w Chinach, a związanych z genem opisanym jako mir-22 i łysieniem androgenowym, czyli męskim. Dopinam go jednak jeszcze na ostatni guzik, więc o chwilę cierpliwości poproszę;).

jajka

Dzisiaj za to temat łatwy, lekki, przyjemny i potrzebny. Nie zmuszajmy się do wysiłku umysłowego w sobotę. Ze swojej strony zapraszam do komentowania i przedstawiania swoich pomysłów na naturalne maseczki na włosy, które „działają w 100%”, jak to się zwykło pisać;)

Jajko na głowie

Zaczniemy od chyba jeden z częściej wymienianych maseczek w różnego rodzaju poradnikach jak ratować włosy. Na pewno za zaletę można poczytać to, że jest ona tania. To oczywiste, ale dlaczego ma działać? Odpowiem pytaniem. Zastanawiliście się kiedyś, co zawiera w sobie jajko? Przede wszystkim tzw. wzorcowe białko. Oznacza to, że zawiera w sobie wszystko aminokwasy, których nasz organizm sam nie potrafi wytworzyć. Ma też w sobie cysteinę (endogenne białko) i metioninę. Składniki z którymi warto zaprzyjaźnić włosy. To dzięki nim będą one silne. Skończmy tę lekcję chemii i skupmy się na samej maseczce. Jajko po prostu trzeba roztrzepać i nałożyć na włosy. Głowę dodatkowo obwinąć folią (wystarczy reklamówka) i ręcznikiem. Spłukajcie po 30. To podstawowa wersja. A tak przy okazji jeszcze dodam, że żółtko jest bogate w tłuszcze. Białko natomiast ma właściwości nawilżające (chociaż spotkacie się z tym, że samo w sobie może szkodzić, kwestia indywidualna). Warto o tym pamiętać. Jajka można pomieszać chociażby z oliwa z oliwek, a także następnym produktem na który chciałbym zwrócić uwagę czyli…

piwo

Piana na głowie

Tak dokładnie chodzi o piwo. Tego „podbieranego swoim facetom”, jak zwykle piszą różnego rodzaju kobiece gazety. Tak jakby nie można było go prostu kupić w sklepie, prawda? Nieważne, skupmy się na samym piwie. W tym wypadku nie tyle mamy do czynienia z maseczką, co z płukanką (chociaż i na tę pierwsza przedstawię Wam przepis). Jej przygotowanie jest banalne. Po prostu wypłukać włosy w lekko wygazowanym piwie. Jakie wybrać? Ujmę to tak. Unikajcie tych najtańszych, słodzonych i smakowych. To jest złota zasada, którą należy się kierować. Możecie piwo rozcieńczyć z wodą (w stosunku 3 do1). Taka płukanka stosowana regularnie poprawi, a przynajmniej powinna, kondycję włosów.

Wspominana maseczka, to mieszanka piwa, miodu i drożdży. Tego pierwszego potrzebujecie niewiele (najlepiej na oko). Miodu łyżkę, drożdży łyżeczkę. W tym ostatnim wypadku radziłbym je najpierw zabić. Zalać wrzatkiem, odczekać parę minut i w takiej postaci dodać do maseczki. Można zrezygnować z tego ostatniego składnika. Piwo, jak wspomniałem, miesza się też z jajkiem. Najbardziej chyba popularny przepis, to jedna trzecia szklanki piwa (znowu najpierw lepiej go wygazować) i rozbełtane jajko. Oba składniki mieszacie i gotowe. Na głowie trzymacie 15 do 20 minut.

I to wszystko na dzisiaj, jeszcze raz zachęcam do przedstawiania swoich pomysłów na domowe maseczki na włosy;).

Dodaj komentarz