Mezoterapia na wypadające włosy

Leczenie łysienia

Sposoby walki z wypadającymi włosami, można podzielić w zasadzie na dwie grupy. Pierwszą z nich określiłbym jako „naturalne i domowe sposoby”. Drugą jako „naukowe podejście do problemu łysienia”. Obie są dość pojemne i skupiają wokół siebie naprawdę sporą grupę metod, mniej lub bardziej skutecznych. Po tytule dzisiejszego wpisu można wywnioskować, że jego bohater należy do tej drugiej „naukowych” sposobów na wypadanie włosów.

 

Mezoterapia to zabieg, który tak naprawdę ma szerokie spektrum działania. Wszystko zależy od użytych w niej leków. Na przykład jest ona stosowana w leczeniu cellulitu, ale i do odmładzania skóry. Sam zabieg poleg na tym, że lekarz wybiera – w zależności od tego czego wymaga pacjent – odpowiedni zestaw tak zwanych substancji aktywnych, które potem są wstrzykiwane w skórę za pomocą miniaturowych igieł. Samych nakłuć nie sposób nie poczuć, a substancje trafiają bezpośrednio do tkanki tłuszczowej. Oczywiście mówię tutaj o zabiegach mających odmładzać skórę, bądź zniwelować cellulit. Przejdźmy jednak do zastosowania mezoterapii w służbie naszym włosom, gdzie substancje te mają dotrzeć bezpośrednio do cebulek.7

Najczęściej taki zabieg poleca się osobom u których problemy z nadmiernym wypadaniem, związane są głównie z niedoborami składników mineralnych i witamin we włosach, bądź też kiedy taki stan jest spowodowany poprzez stres (a to nierzadkie w naszych czasach). Mezoterapię można stosować również w przypadku kiedy wypadanie włosów jest spowodowane przez zmiany hormonalne ( np. u pań po urodzeniu dziecka), jak i u osób, które zostały dotknięte przez łysienie androgenowe. Sami widzicie, że w zasadzie mezoterapia jest „dobra na wszystko”. Przynajmniej w kwestii naszej fryzury.

Rodzaj substancji, które będą wstrzykiwane w skórę głowy, zależą rzecz jasna od tego z jakim problemem przyjdziemy do lekarza. Mogą to być więc składniki mineralne, ale również – jeśli to łysienie androgenowe – substancje takie jak minoxidil, biotyna, czy kwas pantotenowy (inaczej witamina B5).

Teraz nieco dziegciu. Przede wszystkim, głównym problemem jest to,że nie wystarczy nam jeden zabieg. Przez pierwsze dwa miesiące od rozpoczęcia kuracji co 10 do 14 dni wykonujemy „nakłuwanie”. Przez następne trzy miesiące wystarczy już jeden zabieg na miesiąc. Wszystko to oczywiście przy założeniu, że mezoterapia podziała od razu. Niestety sporym problemem jest też cena takich zabiegów. Wszystko zależy rzecz jasna od czasu trwania i substancji które zostają użyte. Najniższą cenę jaką znalazłem to 200 złotych za jeden zabieg. Są również przeciwwskazania dotyczące mezoterapii. Takich zabiegów bezwględnie powinni unikać: osoby ze stanem zapalnym skóry, kobiety w ciąży, cukrzycy i cierpiący na chorobę nowotworową.

3 comments

  • Ja właśnie niedługo zaczynam zabiegi mezoterapii. Ale zacznę od początku.
    Od jakichś dwóch lat zmagam się bezskutecznie z łysieniem, nie wiem, nie jestem pewna, ale u mnie to prawdopodobnie sprawa genetyczna, i choć w zasadzie się lekarzy nie dopytywałam to podejrzewam, że dostałam ten prezent od ojca, bo tylko u niego w rodzinie występuje łysienie.

    Kiedy zauważyłam, że moje włosy wypadają w zastraszającym tempie, jasne, próbowałam leczyć się sama, ale oczywiście nie przynosiło to żadnych skutków, bo domowymi sposobami genów nie zmienisz. Już tak sobie myślałam, że najlepiej nie dotykać tych włosów, bo już całkiem wypadną, no ale się nie da, trzeba je przecież czesać, myć, no inaczej się nie da.

    W końcu zdecydowałam się na lekarza. Byłam już chyba o pięciu, aż trafiłam do dermatologa estetycznego (chyba tak się nazywa;) ) Pani dermatolog zaaplikowała mi najpierw duuuużą ilość lekarstw, chciała chyba jakąś bazę pod zabieg zrobić, czy jakoś tak. I tak przez miesiąc, no i teraz będę zaczynała serię zabiegów mezoterapii. Na początek jeden zabieg na tydzień, później raz na dwa tygodnie. Trochę się boję czy to nie boli i co z tego tak naprawdę będzie, bo koszty są naprawdę niemałe i szkoda by było wywalić tyle kasy w błoto.

    Wyjazdu na narty w tym roku co prawda nie będzie, ale może przynajmniej nie wyłysieję doszczętnie.

  • No niestety nie mam do końca dobrych informacji. Jak pisałem w tekście „nie sposób nie poczuć” nakłuć. Co prawda słyszałem o specjalnym pistolecie, który zmniejsza te doznania, ale z kolei takie zwyczajowo stosowane nakłucia dużo lepiej działają. Tak naprawdę jednak, aby nieco uspokoić (przynajmniej taką mam nadzieję), to nie jest to jakiś straszny ból. Inna sprawa, że każdy z nas ma inny próg działania. No koszty nie są małe, ale wydaje mi się, że efekty mezoterapii będą;] Na koniec jeszcze nieco optymistycznie: w niektórych przypadkach już po dwóch zabiegach pojawiają się pierwsze, konkretne efekty.

  • Drogi Szmerku, nic się bój. Przede wszystkim zaufaj Swojemu dermatologowi, na pewno będzie dobrze.
    Ja miałam przeprowadzone zabiegi mezoterapii jakieś dwa lata temu. Już miałam dość wypadania włosów, poza tym zbliżał mi się ślub, własny oczywiście, no i chciałam jakoś wyglądać. Efekt przeszedł moje najśmielsze oczekiwania. Zabiegów miałam w sumie 12.
    Co do bólu, to tak jak pan Paweł wspomniał „ukłuć nie sposób nie poczuć”, to w zasadzie mało powiedziane. Mnie osobiście bolało potwornie, chwilami miałam ochotę zwiać z gabinetu, no ale dałam radę, wybrałam lepsze zło 😉 Ale nie przejmuj się za bardzo, wszystko właśnie zależy od tego jak czujesz ból, no ja akurat jestem bardzo na ból nieodporna. Pamiętam natomiast, że rozmawiałam wtedy w gabinecie z dziewczyną, która też była w trakcie zabiegów, ona z kolei mówiła, że kompletnie nie czuła nic, że wyrywanie brwi boli bardziej 🙂 także widzisz, jest to kwestia bardzo subiektywna. A jaką metodą masz mieć robione zabiegi? Ja miałam akurat klasyczną, obstrzykiwanie igłą, tym pistoletem ponoć faktycznie boli mniej.

Dodaj komentarz