Leczenie łysienia w oparciu o komórki macierzyste

Leczenie łysienia

Temat, który od „dobrych” kilkunastu lat rozpala naukowy świat. Znajduje się coraz więcej możliwości stosowania komórek macierzystych w różnych dziedzinach medycyny. Nie inaczej jest w przypadku wypadania włosów i łysienia. Cały czas można powiedzieć, że i  ta gałąź nauki się rozwija. Jest to związane między innymi z wciąż trwającymi badaniami nad komórkami macierzystymi.

Chociaż jak napisałem temat tak naprawdę gorący stał się w ciągu kilkunastu ostatnich lat, to jednak nie jest on nowy. Historia komórek macierzystych to już ponad wiek. Po raz pierwszy ten termin pojawił się w XIX stuleciu n.e. Użyli go dwaj naukowcy (Boveri i Hacker) na określenie komórek zaangażowanych w produkcję komórek płciowych. To był dopiero początek, a samo pojęcie przez lata ewoluowało.

badania

Komórka macierzysta to…

Dzisiaj definicja tego pojęcia brzmi następująco. To taka komórka, która posiada zdolność samoodnowy, a dodatkowo mająca możliwość różnicowania się (przekształcania w bardziej wyspecjalizowane – tak w dużym uproszczeniu) do innych. Istnieją 2 podstawowe podziały, a w każdym jest kilka grup. Komórki macierzyste dzieli się ze względu na wspomnianą zdolność różnicowania. Istnieje też podział oparty o ich pochodzenie. Komórki mogą być embrionalne i somatyczne. Te drugie występują między innymi w szpiku kostnym. Komórki macierzyste na coraz szerszą skalę wykorzystuje się w leczeniu naprawdę wielu dolegliwości. Medycyna estetyczna też chętnie przygląda się możliwości ich stosowania w walce z różnymi problemami, również utratą włosów. Robi to coraz „śmielej”.

Badania wciąż trwają

Jak już zresztą wspomniałem. Najnowsze przeprowadzane są na Uniwersytecie w Calgary (Kanada). Ich wyniki będą oczywiście opublikowane, kiedy się zakończą:). Naukowcy już od pewnego czasu podejrzewali istnieje wyspecjalizowanych komórek macierzystych u podstawy włosa u osób dorosłych (czyli nie embrionalnych). Badania o których mówię, mają tę tezę udowodnić. Coby to dało? Przede wszystkim szansę na ich wyodrębnienie, „namnożenie” i wszczepienie z powrotem w skórę głowy. Efekt? Włosy. Badania na Uniwersytecie w Calgary trwają już od 4 lat. Naukowcy, w tym szef zespołu Jeff Biernaskie wierzą, że uda się im otworzyć nową „kartę” w historii medycynie estetycznej. Jednocześnie jednak tonują optymizm, że badania na ludziach to prawdopodobnie jeszcze co najmniej dekada.

Są oczywiście inne, już wdrożone rozwiązania, które wykorzystują zaawansowane technologie mające pomagać w walce z łysieniem. Sa np. konkretne preparaty, jak chociażby szampon Revita, oparte o składniki występujące w naszym organizmie i jednocześnie powiązane z włosami. W tym wypadku to peptydy miedzi o których głośno zrobiło się w 1997 roku, kiedy to po raz pierwszy pojawiły się one na rynku. Badania nad ich właściwościami trwają natomiast od lat kilkudziesięciu. Peptydy miedzi mają między innymi wpływ na stan skóry, czy zwiększanie liczby antyoksydantów, co jest rzeczą dość istotną w tym też dla włosów.

Dodaj komentarz