Kosmetyki do stylizacji mogą szkodzić włosom

Kosmetyki a wypadanie włosów

Dbaj o włosy

Kosmetyki do stylizacji mogą szkodzić włosomDwa dni temu był wpis dla Panów (przy okazji: dużo odsłon, dziękuję bardzo i liczę na więcej ;] ), dlatego dzisiaj dla równowagi będzie coś specjalnie dla kobiet. Chociaż tak po prawdzie, kiedy tak przechadzam się po ulicach swojego miasta, to coraz więcej spotykam (szczególnie młodych) facetów ze stylizowanymi fryzurami. Warto chyba wiedzieć, jak kosmetyki przeznaczone do układania włosów mogą wywołać „skutki uboczne”.

Za, a nawet przeciw

W przypadku stylizacji można powiedzieć: coś za coś. Z jednej strony dzięki konkretnym kosmetykom może tworzyć naprawdę fantazyjne fryzury, dzięki którym bez wątpienia nie pozostaniemy osobą anonimową. Zarówno na imprezie, jak i na ulicy. To zaleta kosmetyków do stylizacji i główny powód dla którego są one tak popularne. Problem polega na tym, że stosowane zbyt często i w ogromnych ilościach mogą szkodzić naszym włosom.

Za dowolność w układaniu możemy zapłacić dość sporą cenę. I nie mówię tu tylko o kosztach finansowych, które rzecz jasna się też pojawią. Za stylizację odpowiedzialne są tak zwane wielocząstkowe polimery, które to jednak w znaczący sposób obciążają włosy. To powoduje ich osłabianie i w konsekwencji: wypadanie. Tak z ręką na sercu, która z pań (który z panów) używa tylko i wyłącznie jednego kosmetyku tego typu? Ano właśnie. A to niestety kolejny błąd. Bo używaniu paru preparatów do stylizacji naraz, jeszcze bardziej niszczy włosy.

Unikajcie jednak…

Warto też uważać na składniki takich kosmetyków, bo one dodatkowo mogą negatywnie wpływać na stan fryzury. Przede wszystkim należy unikać tych produktów, które stworzone zostały na bazie alkoholu. Składnik ten wysusza włosy i osłabia. Efekt: nadmierne wypadanie. Może również na dokładkę pojawić się łupież.

Czytajcie dokładnie etykiety kosmetyków do stylizacji. Jeśli znajdziecie na nich PVP lub VA Copolymer, to lepiej preparat zostawić na sklepowej półce. Są to chemikalia ropopochodne (!) stosowane często w lakierach do włosów, a mogące powodować problemu z układem oddechowym. A na przykład w przypadku farb, które również w pewien sposób służą do stylizacji należy uważać (chociaż obiektywnie trzeba przyznać, że jest ich dużo mniej) na tak zwane syntetyczne kolory. Są one oznaczane jako FD&C lub D&C,a do tego numer koloru. Unikać należy ich dlatego, że są to związki rakotwórcze.

Trochę na koniec postraszyłem, ale lepiej chyba przezornym, niż potem mieć problemy nie tylko z włosami, ale i ze zdrowiem. Oczywiście nie oznacza to, że panie mają rezygnować z takich kosmetyków. Warto jednak po prostu uważać, a przy okazji odpowiednio dbać o włosy.

Poczytajcie również:

Wypadanie włosów po farbowaniu

Wzmacnianie włosów keratyną

2 comments

  • Ja niestety poczułam skutki uboczne stosowania kosmetyków do modelowania włosów na sobie. W zasadzie to czuję za każdym razem jak jakiegokolwiek używam. Włosy, które są cienkie (takie jak moje) odczuwają każdą ingerencję lakierem na przykład. Nie potrzeba do tego czasu, efekt jest natychmiastowy. Włosy zwyczajnie się łamią i kruszą. W zasadzie ostatnio używam kosmetyków do stylizacji tylko w wyjątkowych sytuacjach, jak na przykład wybieram się na jakieś wesele czy sylwestra, kiedy faktycznie chcę żeby moja super-fryzura utrzymała się jak najdłużej.
    Od lakierów odeszłam praktycznie zupełnie, teraz używam tylko pianek (i to takich z dobrych firm, nie ryzykuję z najtańszymi produktami), a od czasu do czasu gumy do włosów, ale to rzadko.
    Wśród środków do stylizacji można chyba też wymienić spraye chroniące włosy przy prostowaniu i lokowaniu. W to akurat warto zainwestować, z tego względu, że faktycznie włosy zdają się być zdrowsze, a prostownica już ich nie zabija.

  • O to Ci nie zazdroszczę, ja w zasadzie jakoś specjalnie nigdy lakierów nie używałam, a włosów nie modelowałam, ciężko to zrobić jak się ma ‚baranka” na głowie. Sama zastanawiałam się co prawda nad szamponami prostującymi nieco włosy, ale przy moim pokręceniu ich, efekty są żadne, wiec dałam sobie po prostu spokój. Może to jakieś wyjście, żeby później nie mieć problemu?

Dodaj komentarz