Dawne metody na piękną fryzurę

Naturalne sposoby na łysienie

Odrobina Historii i Archeologii jeszcze nikomu nie zaszkodziła, a zawsze można dowiedzieć się czegoś ciekawego. A poza tym oszczędzę Wam informacji których i tak laik nie rozumie i nawet niespecjalnie go taka wiedza interesuje, a skupię się jedynie na temacie włosów i sposobach dbania o nie naszych przodków.

Wbrew temu co by się mogło wydawać łysienie, czy „zwykłe” wypadanie włosów to nie jest problem naszych czasów. Chociaż z drugiej strony patrząc na chociażby czynniki środowiskowe, które mają wpływ na nasze włosy, to jednak dzisiaj dużo więcej osób ma problemy z łysieniem. Co oczywiście nie oznacza, że kiedyś tego problemu nie było. I tak na przykład już w Starożytnym Egipcie dbano o włosy. Co prawda większość mężczyzn goliła głowę na zero, część stosowała peruki (nawiasem mówiąc bardzo drogie), ale i o swoje naturalne włosy potrafili zadbać. Najczęściej stosowali tłuszcze zwierząt, jak i olejki roślinne ( migdałowy, rycynowy).

Nie da się ukryć, że do ratowania włosów stosowano czasem dziwne składniki (zreszztą patrząc po składach niektórych dzisiejszych preparatów na łysienie, odnoszę wrażenie, że tradycja jest pielęgnowana). Kleopatra stosowała miksturę ze zmielonych końskich zębów i szpiku jelenia. Z kolei Hipokrates obstawał za dodawaniem do swoistego rodzaju maseczek na głowę odchody gołębia. Pomysł może nie do końca dobry, ale za to właśnie to ten lekarz pochodzący z wyspy Kos jako pierwszy zauważył zależność między ilością testosteronu, a wypadaniem włosów. Zrobił to na przykładzie… eunuchów.

 Chleb żytni był kiedyś stosowany jako składnik maseczek na piękne włosy

Teraz przeskoczymy nieco bliżej naszych czasów. Do czternastego wieku, kiedy to składniki stosowane na porost włosów, czy po prostu powstrzymanie łysienia są nieco bardziej „ludzkie”. We Francji dajmy na to popularne były okłady z żółtka, a także stosowanie maści opartych na siarce. Wystarczy przejrzeć dzisiejsze domowe sposoby na łysienie by zdać sobie sprawe, że ich korzenie sięgają między innymi właśnie Francji.

Wiele ludowych metod, również tych stosowanych w Polsce już w XVII, czy XVIII wieku wciąż jest stosowanych do dzisiaj. Przykładem może być mycie włosów w kwaśnym mleku (ta metoda akurat przyszła z Azji Środkowej). Równie ciekawym sposobem jest stosowanie… chleba. Koniecznie żytni i zalany gorącą wodą. Taką papkę nakładamy na głowę. A uwierzcie mi, że to tylko wierzchołek góry lodowej, bo jeśli dobrze poszukacie znajdziecie takich „starych” sposobów dużo więcej.

6 comments

  • Moja babcia pamiętam, zawsze powtarzała mojej mamie i mnie, że najlepszym sposobem na to, żeby mieć piękne włosy to nacierać regularnie wodą brzozową włosy, a także rozbijać na głowie jajko. Miałam wtedy 5-6 lat więc nie rozumiałam po co akurat jajko, ale jak dorosłam to szybko się przekonałam,że ma to sens;] O tym chlebie żytnim o którym piszesz też gdzieś już wcześniej słyszałam. Więc mogę potwierdzić;]

  • Odkąd pamiętam miałem strasznie cienkie i słabe włosy. Jajecznica na głowie była więc swego czasu u mnie na porządku dziennym dopóki kolega nie wspomniał mi o okładach z piwa (stosowanie zewnętrzne, nie do wewnątrz ;D ) Nie stosuję tej metody często, ale od czasu do czasu dla odżywienia. Fajna sprawa.

  • No nie da się ukryć, że piwo jest w zasadzie obok drożdży i jajek (dokładnie żółtek) chyba najczęściej wymienianym składnikiem takich naturalnych maseczek. Dobrze też sprawdza się czarna rzepa (najlepiej po prostu kupić sobie taki szampon), tylko nie wszystkim odpowiada zapach. Wiesz dopóki nie zauważasz u siebie oznak łysienia androgenowego, to te metody raczej się sprawdza. W innej sytuacji może być spory problem.

  • Witam serdecznie.
    Od paru miesięcy jestem zawziętą fanką filmów z Bollywood i jeśli ktoś z czytelników tego serwisu oglądał jakiś film tego pochodzenia to na pewno zauważył niezwykłą urodę włosów Indusek. Zaczęłam się więc zastanawiać co one robią, że te włosy są tak mocne, grube, błyszczące i zdrowe. Dogrzebałam się do takiej informacji, że głównym kosmetykiem do włosów w Indiach jest mleko kokosowe. Chcę znaleźć jakieś rzetelne informacje, jak ono działa i jak go używać. Czy mógłby Pan, panie Pawle zainteresować się tematem i „sprzedać” nam szczyptę informacji o orientalnych sposobach na urodę, a w szczególności właśnie o tym mleczku kokosowym? Byłabym szalenie wdzięczna za garść informacji.
    Do poczytania ;D

  • No ja w zasadzie nie widzę żadnych problemów. Spróbuję w najbliższym czasie nieco ten temat przybliżyć. Powiem szczerze, jakoś do tej pory nie myślałem o tych orientalnych sposobach. Chociaż z tego co pamiętam to swojego czasu wspominałem ziołach, które są określane jako orientalne. Aczkolwiek mleczka kokosowego na pewno nie opisywałem, więc czas najwyższy.

  • Ja miałam problem 6 lat temu. Strasznie chciałam zrzucić nadmiar kilogramów i udało mi się, ale okupiłam to strasznym wyglądem tak włosów, jak i paznokci ( dieta była nieco „drakońska”). Była to w sumie z mojej strony głupota, gdyż co prawda straciłam parę rozmiarów, ale z mojej burzy włosów nie zostało praktycznie nic. Kiedy już doszło to do mnie zaczęłam je ratować w zasadzie dwoma sposobami: drożdżami i skrzypem. W obu przypadkach ciężko mówić o dobrym smaku, ale przynajmniej udało mi się nieco przywrócić im trochę dawnego blasku.

Dodaj komentarz